Drzwi otworzyły się w hukiem. Wzrok wszystkich bywalców gospody skupił się na źródle hałasu. W progu stała olbrzymia sylwetka. Na jego ramionach wisiały resztki pociętego pancerza a zielone oblicze przeszywały liczne blizny. ORK! W jego oczach było jednak coś co nie pasowało do obrazu orczego barbarzyńcy. O trwogo czyż by była to oznaka inteligencji. Ork w wyrazem niesmaku wszedł do środka gospody.
"Witać chude!!!" warknoł.
"Ja być Krual syn Pagrio wódz Horda."
Oczy zgromadzonych podążały za ogromną sylwetką nieproszonego gościa. Gdy stąpał zdawało się słyszeć chrzęst drewna uginającej się podłogi. Przeszedł dumnie przez sale. Zatrzymał się przy jednym z syto zastawionych stołów. Siedzący przy nim szlachcic zsunął się z krzesła na podłogę i na czworaka wczołgał się pod bar. Ork rozsiadł się wygodnie na zwolnionym krześle przepłukał gardło dzbanem wina stojącą na stole. Z niesmakiem wypluł trunek na ziemie i zaczął mówić.
„Krual trafić tu do was z daleka kraina. Allseron sie zwac. Dużo brata z stara ziemia tu trafić przed Krual. Wodza Horda również. Krual zostać tam i walczyć aż do ostatni wróg. Czasa jednak się zmieniać nie mieć już wroga już tam. Moja szukać w ta kraina dawna wodza Uruk, nie znaleść w śród żywe. W spalona doma znaleść ostatnie papiera o jego los datowane na troje wieków w tyła. Wiec jako najstarszy z braci. Krual być tera wodza!!! Krual czekac tu, dołączyć powracający z dawna kraina resztka horda. To być tyla o Krual o chuda tez mieć pare wyraza.”
Ork niedbale złapał kawał dziczyzny z pobliskiego stołu. Z twarzy jej właściciela można by było odczytać PROSZĘ BIEŻ… ALE NIE BIJ Następnie wstał i ruszył w stronę drzwi.
„Wasza sprawa być by Horda mieć tu doma. Wiele widzieć. Chuda być głupia, walczyć chude z chude ale krew być krew… Krual pomóc się chude wyrznąć. To być jednak pytanie która pierwsza umierać. Te które chcieć żyć dalej… Krual z chęcią przyjmać podarunki.” Zatrzymał się w progu i zawiesił głos jakby czekając na oferty.
„Wasza wolno myśleć. Czas… Krual mieć czas…”
Ork ruszył w ciemność aż całkowicie pochłonął go mrok.
Po chwili ciszy gwar gospody wrócił do normy. Tylko paru z bywalców zastanawiało się. Co właściwie oznaczała ta niecodzienna wizyta? Co może właściwie oznaczać? Czy coś zmieni w ich monotonnym życiu? Czy można ją jakoś wykorzystać?
Ostatnio zmieniony przez infart Wto 01 Gru, 2009, w całości zmieniany 3 razy
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum